poniedziałek, 21 lipca 2014

Ucieczka z wielkiego miasta - parę słów o spędzaniu wolnego czasu

Dziś będzie coś bardziej z działu "styl życia Rosjan", a konkretnie o sposobach spędzania wolnego czasu. Ściślej - o umiłowaniu natury, o daczy i wypadach daleko za miasto.

Zacznę od tego, że w Rosji ogólnie jest więcej dni wolnych w ciągu roku niż u nas. Co miesiąc-dwa jakiś długi weekend, jakieś święto wolne od pracy. Rosjanie wiedzą, jak ten wolny czas spożytkować. Przede wszystkim odciąć się od gwaru wielkiego miasta (na przykładzie Moskwy), rzucić wszystko i pojechać do ukochanej daczy, czyli do domku na wsi. 

Posiadanie daczy jest oznaką pewnego luksusu, nie każdego na nią stać, ale każdy o niej marzy. Stanowi ona nie tylko miejsce spotkań całej, bliższej i dalszej, rodziny przy okazji świąt, urodzin, imienin, rocznic i dni wolnych, ale również hobby jej posiadaczy, taką perełkę, o którą należy się troszczyć, polepszać, rozbudowywać, odświeżać. Świadczy o tym chociażby ilość czasopism rosyjskich typu: "Moja piękna dacza", "Twoja dacza", "Nasza dacza", "Najlepsza dacza"... Czyli wszystko o daczy i sposobach jej pielęgnowania. Dacza to także temat rzeka rozmów, szczególnie kiedy poznaje się dwoje ludzi, którzy ją posiadają.

Dacze mają różne standardy, w zależności od majętności rodziny, pomysłowości, zaradności. Niektóre wyglądają jak pałace, przystosowane jak najbardziej do całorocznego zamieszkiwania, z łazienkami, jacuzzi, sauną, siłownią, basenem etc. Inne natomiast zbudowane z kilku cegieł (bardziej jak namioty), nieogrzewane, typowo na ciepłe lato, z wychodkiem - dla mniej zamożnych, bo każdy chce mieć daczę, nawet taką najprostszą. Jeszcze inne jak wiejskie domki, z ogrodem, w którym hoduje się kwiaty, warzywa, owoce, z oczkiem wodnym, altanką. Również dzielnice dacz mają różne opinie, jedne są prestiżowe, powodują zazdrość, o innych natomiast nikt nie słyszał. Z tego, co udało mi się ustalić, żadna z nich nie cieszy się złą sławą, bo sam fakt, że ma się daczę, jest już wielkim pozytywem.

Tak więc kiedy nadchodzi długi weekend, a nawet ten normalny - piąteczek, mieszkańcy wielkiego miasta pędzą do dacz, co przekłada się na ogromne korki i nieziemsko długi czas dojazdu do ukochanej daczy. Wyruszając w piątek po pracy, często zajeżdza się w środku nocy, co normalnie powinno zająć godzinę, półtorej. Ale nikt się tym nie zraża, bo w następny weekend znowu jadą :-)

Co się robi, będąc w daczy? Przede wszystkim odpoczywa się na łonie natury, wiele dzielnic dacz to miejsca blisko rzeki, gdzie można podziwiać naturę, pływać łódką, kąpać się, opalać, zrobić grilla. W skrócie: rodzinnie na łonie natury.

Inną formą oderwania się od codzienności w wielkim mieście i nabrania energii, oddechu, są popularne w Rosji wyjazdy pod namiot. Szczególnie małe, prywatne firmy oferują swoim pracownikom takie wyjazdy integracyjne za firmowe pieniądze, zaproszony jest każdy - od najniższego rangą do dyrektora. Podczas kilku dni przebywania z ludźmi z pracy na obozie można naprawdę dobrze się zintegrować, bo wspólnie spędza się czas na rozstawianiu namiotów, rozpalaniu ogniska, a później gotowaniu, jedzeniu, piciu, rozrywkach (w zależności od tego, co kto weźmie ze sobą). Taki wypad na kemping to czasami i tydzień trwa, bo jak się już jedzie, to lepiej na dłużej, tyle tego rozkładania, a potem składania... Na normalny weekend się nie opłaca, bo przecież nie chodzi o to, żeby jednego dnia się rozłożyć, pogrillować, popić, a następnego wszystko spakować i wracać. Rosyjskie sklepy mają duży wybór akcesoriów kempingowych, które ułatwiają i umilają pobyt, np. proste urządzenie do zmywania naczyń czy mycia rąk, taki kran z plastiku.

Śmiało można przyznać, że po takim odpoczynku znacznie chętniej wraca się do swoich obowiązków, niż spędzając weekend na oglądaniu telewizji, graniu w gry komputerowe czy czytaniu książki w domu. Plus fakt, że to tylko parę dni pracy i znowu piąteczek, i znowu do daczy... Szczęśliwi ci, którzy ją mają :-)

 Dzielnica dacz w obwodzie moskiewskim. Na zdjęciu rzeka Moskwa, przyroda i w oddali dacze...
























Zdjęcie: własne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z Moskwy do Polski przez Kaliningrad

Różne były moje i nasze wspólne drogi z Moskwy do Polski. Pierwsze szlaki przecieraliśmy przez Gdańsk, czyli Moskwa-Warszawa-Gdańsk (samolot...